To były czasy, kiedy nie mieliśmy nawigacji w telefonach, a jedynym przewodnikiem była papierowa mapa i słynne „gdzieś nas prowadzi”. Wyruszyliśmy samochodem z Polski do Grecji na trzytygodniową podróż. Po drodze odwiedziliśmy Saloniki, Meteory, Pargę i wiele innych miejsc. Lefkada miała być tylko krótkim przystankiem. Los jednak napisał zupełnie inny scenariusz.

Już po wjeździe na wyspę nie mogłam oderwać wzroku od morza. Tak intensywnego odcienia turkusu wcześniej nie widziałam nigdzie. Woda wyglądała jak z pocztówki, a ja zastanawiałam się, czy to na pewno dzieje się naprawdę. W tamtych latach Lefkada nie była jeszcze tak popularna jak dziś. Nie było tłumów turystów, a wjazd na wyspę przez charakterystyczny most obrotowy sam w sobie był atrakcją. Kiedy most otwierał się dla przepływających jachtów, wszyscy cierpliwie czekali, podziwiając port i atmosferę tego niezwykłego miejsca.

Od tamtej podróży wracam na Lefkadę regularnie i za każdym razem odkrywam ją na nowo. To wyspa, która zachwyca nie tylko słynnymi plażami Porto Katsiki, Egremni czy Kathisma, ale również klimatycznymi miasteczkami, górskimi wioskami i niezwykłą grecką gościnnością.

Przez wiele lat docieraliśmy tutaj różnymi drogami. Lataliśmy do Salonik, Aten, a później także na Korfu i stamtąd dojeżdżaliśmy na Lefkadę. Dziś wszystko jest znacznie prostsze. Wystarczą około dwie godziny lotu z Radomia i jesteśmy w jednym z najpiękniejszych zakątków Grecji. To ogromna zmiana, którą bardzo doceniają nasi klienci. Kameralne lotnisko w Radomiu, sprawna odprawa i brak wielkiego tłoku sprawiają, że wakacje zaczynają się właściwie już na lotnisku.

Patrząc wstecz, trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się od przypadkowego skrętu w stronę wyspy. Dziś wiem, że nie był to przypadek. To była początek wielkiej miłości do miejsca, do którego zawsze wracam z taką samą radością.