Grecja ma tysiące wysp i wysepek. I chyba właśnie na tym polega jej fenomen – można wracać do niej przez całe życie i za każdym razem odkrywać zupełnie inne miejsce. Santorini zachwyca białymi miasteczkami zawieszonymi nad kalderą, Kreta historią i krajobrazami, Korfu soczystą zielenią. A Lefkada? Lefkada ma morze. Tak intensywnie turkusowe, że oglądając pierwsze zdjęcia, można podejrzewać fotografa o zbyt odważne użycie filtrów.
A później przylatuje się na miejsce i okazuje się, że żadnego filtra nie potrzeba.
Lefkada należy do Wysp Jońskich i leży przy zachodnim wybrzeżu Grecji. Jest jedną z nielicznych greckich wysp, na które można dostać się z lądu samochodem – prowadzi na nią most. Dzięki temu nie trzeba korzystać z promu. Po kilkudziesięciu minutach od opuszczenia lotniska Aktion można już patrzeć na pierwsze krajobrazy wyspy.
Egremni – plaża, która rozsławiła Lefkadę
Jeżeli istnieje jedno zdjęcie, które potrafi przekonać kogoś do podróży na Lefkadę, prawdopodobnie przedstawia właśnie Egremni.
To długa plaża ukryta u podnóża ogromnych, jasnych klifów. Z góry wygląda jak wąska, biała wstążka oddzielająca góry od Morza Jońskiego. Woda ma tutaj niezwykły kolor – od mlecznego turkusu przy brzegu po intensywny błękit kilka metrów dalej.
Egremni wielokrotnie pojawiała się w zestawieniach najpiękniejszych plaż Europy i świata. I trudno się temu dziwić. Nie chodzi tylko o sam kolor wody. Zachwyca przede wszystkim skala tego miejsca – wysokie klify, ogromna przestrzeń i morze ciągnące się aż po horyzont.
W 2015 roku Lefkadę nawiedziło silne trzęsienie ziemi. Osuwiska zniszczyły między innymi drogę i schody prowadzące na Egremni. Przez kolejne lata dostęp do plaży był mocno ograniczony i najłatwiej można było zobaczyć ją od strony morza.
Wtedy jeszcze mocniej zabłysnęła druga ikona Lefkady.
Porto Katsiki – konkurencja dla Egremni
Porto Katsiki jest dzisiaj jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na całej wyspie. Białe klify niemal pionowo wpadają tutaj do turkusowego morza, a niewielka plaża wygląda z góry jak fragment egzotycznej wyspy.
Można godzinami dyskutować, która jest piękniejsza – Egremni czy Porto Katsiki. My znamy osoby, które bez wahania wybiorą pierwszą, i takie, które będą broniły drugiej.
Ale właśnie w tym tkwi sekret Lefkady.
Na wielu wyspach jest jedna plaża, którą wszyscy chcą zobaczyć. Na Lefkadzie takich miejsc jest kilka.
Agiofili jest niewielka, otoczona skałami i obmywana krystalicznie czystą wodą. Kathisma ma zupełnie inny charakter – jest szeroka, łatwo dostępna i pełna wakacyjnego życia. Można spędzić tutaj cały dzień, zostać na zachód słońca i patrzeć, jak Morze Jońskie zmienia kolor.
A jeśli ktoś zamiast popularnych miejsc szuka odrobiny dzikości, jest jeszcze Megali Petra. Już sama droga i dojście sprawiają, że dociera tu mniej osób. W zamian dostajemy ogromne skały, błękitną wodę i krajobraz, który przypomina Lefkadę sprzed lat.
I nagle okazuje się, że pytanie „która plaża na Lefkadzie jest najpiękniejsza?” właściwie nie ma dobrej odpowiedzi.
Każdy znajduje swoją.
Wyspa, do której jeszcze niedawno nie było łatwo dotrzeć
Przez lata Lefkada pozostawała trochę w cieniu popularniejszych greckich kierunków. Nie dlatego, że brakowało jej urody. Problemem był przede wszystkim dojazd.
Nasi turyści do dziś często pytają: „A może wylot z Krakowa?”, „A z Rzeszowa?”, „Może ze Szczecina?”.
Chcielibyśmy móc odpowiedzieć „tak” na każde z tych pytań. Jeszcze niedawno jednak nie mieliśmy bezpośredniego połączenia nawet z centralnej Polski.
Dlatego bezpośrednie rejsy PLL LOT z Warszawy-Radomia na lotnisko Aktion są dla nas czymś więcej niż tylko kolejnym połączeniem w rozkładzie lotów.
W IN Travel jesteśmy z niego naprawdę dumni. Zależało nam, aby nasi turyści mogli podróżować na Lefkadę z polskim narodowym przewoźnikiem, a jednocześnie korzystać z nowoczesnego i kameralnego Portu Lotniczego Warszawa-Radom.
Duże wakacje nie zawsze muszą zaczynać się na wielkim, zatłoczonym lotnisku. Czasami właśnie mniejszy terminal, krótka droga do odprawy i spokojniejsza atmosfera sprawiają, że od pierwszych chwil czujemy, że zaczęły się wakacje.
A później jest już Lefkada.
Pierwszy widok Morza Jońskiego. Pierwszy zakręt drogi nad klifem. Pierwsze spojrzenie z góry na turkusową wodę i pytanie, które słyszymy od naszych turystów bardzo często:
„Naprawdę w Grecji jest taki kolor morza?”
Jest.
I właśnie dlatego o Lefkadzie można pisać i pisać. Ale najlepiej choć raz zobaczyć ją na własne oczy.
0 Comment